W momencie, gdy czytasz te słowa, zapewne dogorywa kolejny gatunek rośliny, zwierzecia
bądź innej formy żywej. Z jakiej przyczyny? O jedno drzewo - wycięte na pastwiska dla zwierząt
skazanych na spożycie - za dużo? Jedno drzewo może stanowić ekosystem dla populacji innych istot...
O jedną dymiącą spalinami jezdnię zbyt wiele? Zatrucie nimi środowiska dookoła wykończy pojedyncze ogniwa ekosystemu szybciej niż wycinka drzew, a łańcuch nawet bez jednego ogniwa może się zwyczajnie rozsypać...Może to i to daje początek efektowi cieplarnianemu (u wielu zwierząt płeć rozwijającego się potomstwa zależy od temperatury dookoła). Istota żywa umiera aby jej kod genetyczny budowany od miliardów lat więcej się nie pomnożył, istota umiera, jako ostatni osobnik swojego gatunku zabita
chorobą zwaną Homo Sapiens. Ta choroba nie jest stara, prawdę mówiąc swój pełen rozwój rozpoczęła kilkaset lat temu. Tyle wystarczyło aby w dziele zniszczenia daleko prześcignęła ebolę, wąglik i inne bestie. Homo Sapiens teraz jest ich władcą, on decyduje o ich rozwoju na Ziemi, zresztą kiedy tylko będzie w stanie i inne choroby wykończy, lepiej samemu zżerać życie na tej trzeciej planecie od Słońca.
Tyle wystarczyło, aby efekt cieplarniany (jako jej efekt uboczny) doprowadził do coraz gwałtowniejszych zmian klimatu i pogody...huragany, susze na przemian z powodziami, plaga meduz na morzu śródziemnym zmuszająca do zamknięcia plaż w hiszpanii...powiedz że to się nie dzieje, powiedz, że to nie ma związku z efektem cieplarnianym, i w to uwierz. I bez globalnego ocieplenia wiele elementów organizmu Ziemi uległo chorobie stając się jedynie notatkami wśród archeologicznych ciekawostek wykładanych przez kapłanów Nauki dającej napęd rozwojowi cywilizacji. O dziwo choroba zaczyna ewoluować, niektóre jej komórki(Dave Foreman, Edward Abbey, zaczynają współdziałać z komórkami organizmu Ziemi
Gekon